Czy ujemne stopy procentowe wpłyną na kredyt?

21 11 18 - 10:42 Użyte znaczniki: , , , , ,

Od pewnego czasu dyskutuje się (całkiem zresztą słusznie) o wprowadzeniu ujemnych stóp procentowych. Zresztą nie zdziwiłbym się, gdyby pewnego dnia pojawił się przed nimi znak minus. Rada Polityki Pieniężnej tak ochoczo je zmniejsza, że do „zera” jest już naprawdę blisko. Co one oznaczałyby w praktyce? Wtedy np. płacilibyśmy za przechowywanie kapitału i nie byłoby już oprocentowania lokat i innych wkładów pieniężnych. Być może jest to fakt dość kontrowersyjny, jednak już kilka krajów na terenie Wspólnoty Europejskiej wprowadziło ujemne stopy procentowe. Czy wpłynęłyby one na sposób oprocentowania kredytów? Gdyby stopy procentowe były bardzo niskie, kredyty musiałyby również przekroczyć „barierę zera” po czym za ich zaciągnięcie bank płaciłby nam.

Czysta teoria

Pamiętajmy jednak, że te rozważania są czysto teoretyczne. Banki same od siebie nie zapłacą swoim klientom pieniędzy, jeśli nie muszą tego zrobić. Pamiętajmy, że oprocentowanie kredytów i lokat dzieli kilka procent. Oznacza to, że nawet jeśli lokaty spadną poniżej zera, kredyty dalej będą oprocentowane na kilka procent. Tak więc co z tego by wyszło? Z pewnością nadal banki miałyby swój zysk!

Zastanówmy się jednak czy to w ogóle możliwe?

Pomijając już skomplikowany język i zasady ekonomii, spróbujmy się zastanowić czy taka sytuacja w ogóle miałaby miejsce. Jeśli Rada Polityki Pieniężnej faktycznie obniżyłaby poziom stóp procentowych do takiego niskiego poziomu, banki faktycznie musiałyby taki proceder przedsięwziąć. Pamiętajmy, że wysokość oprocentowania kredytów jest zależna między innymi od wysokości stóp procentowych. Nie łudźmy się jednak. Zanim to by nastąpiło, Rada Polityki Pieniężnej wprowadziłaby inne mechanizmy, które wpłynęłyby na spadek wartości polskiej waluty. Bardzo wysoka deflacja, wprowadziłaby na nasz rynek ogromny chaos, który trzeba byłoby opanować inaczej niż poprzez obniżanie stóp procentowych. Zejście poniżej poziomu „zero” oznacza również, że ludzie masowo wyciągaliby z banków oszczędności swojego życia – gdyż ich wartość natychmiastowo by spadała. Banki pozbyłyby się nadmiaru rezerw i tym samym nie musiałyby wprowadzać „ujemnych kredytów” tylko po to by pozbyć się pieniędzy. Co więcej, oprocentowanie kredytów musiałoby wzrosnąć, gdyż banki straciłyby znaczną część swoich dochodów. To z kolei oznaczałoby, że stopy procentowe podskoczą w górę i cały problem zniknie. Nasze społeczeństwo nie jest jeszcze przygotowane na taki wstrząs. Wprawdzie, np. austriacka szkoła ekonomii mówi że jest to możliwe a nawet wskazane, natomiast w Polsce wysokość dochodów jest znacznie mniejsza, co wpłynęłoby katastrofalnie na psychikę i nastroje polskiego społeczeństwa.

Co dalej?

Myślę, że Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się jak na razie na taki krok. Pamiętajmy, że mamy gorący okres przedwyborczy – oznacza to że polityce niechętnie będą podejmować negatywne zmiany. Czy jednak za jakiś czas tak się nie stanie. Oby nie, ale wszystkie znaki „na niebie i na ziemi” wskazują że raczej tak będzie.